Jak obiecałem w poprzednim poście, zapiszę w tym swoje rozważania.
Tak więc co to w zasadzie jest? Coś niematerialnego? Do tej koncepcji nie mam zastrzerzeń. Tylko co konkretniej? Ta definicja jest bardzo ogólna, a przecież dobra definicja, musi być nie tylko krótka, ale też dobrze tłumaczyć.
To "coś" niematerialne musi mieć cechę, jeśli jest bytem(czyli czymś, co jest). I tu rodzi się pytanie jaką? Mamy oczywiście niematerialność. Różne religie uczą, że dusza jest również nieśmiertelna. Temu także nie będę przeczył. Dlaczego? Bowiem, jeżeli jest niematerialna, a za śmierć odpowiadają prawa materii, to dusza pod nie, nie podlega.
Po za tym, to dusza musi za coś odpowiadać. Według różnych filozofów, m.in. Sokratesa dusza to nasze osobowe "ja", a więc to, kim naprawdę jesteśmy. Twierdził on również, że dusza jest siedzibą cnót. Platon posunął się dalej i wskazał części duszy: umysł, pożądanie i emocje. Zgadzam się w pewnym sensie z nim, aczkolwiek dusza, jako, że jest niematerialna, nie dzieli się. Te "części duszy", to to, co tą duszą po prostu jest.
Według niekturych ludzi duszy nie ma, a za myślenie, czy emocje odpowiada mózg. Nie stanowi to jednak dowodu na to, że dusza nie istnieje, tylko na to, że współpracuje ona z ciałem, jako iż w nim jest. W następnym poście postaram się skończyć rozważania o dualizmie.
0 komentarze